Pomaganie jest SPOKO!

Smok Spoko - Bajka Cioci Leosi

Smok o imieniu Spoko czuł się bardzo samotny. Nie miał z kim się bawić, był jedynym smokiem na świecie.

Samiuteńki jak palec, nie miał do kogo się odezwać. Gdy smok Spoko był mały, jego rodzice radzili mu, aby unikał ludzi, bo to bardzo niebezpieczne. Zauważanie smoka przez człowieka może się zakończyć tragicznie dla ognistego pogromcy przestworzy!

Lata mijały, a Spoko już nie był takim małym smokiem. Teraz miał wielkie skrzydła i świetnie latał. Pewnego dnia jego rodzice, już bardzo starzy, odeszli do krainy spokoju. Spoko nie potrafił żyć samotnie, z dnia na dzień czuł się coraz gorzej, aż w końcu ciężko zachorował. Zaczął pociągać nosem i kichać płomieniami. Nie mógł się powstrzymać przed swoim głośnym odruchem kichania, dlatego schował się wysoko w górach. Znalazł ogromną jaskinię, do której wszedł i pomyślał: tutaj zostanę na zawsze i nikt mnie nie zobaczy.

Jak bardzo się mylił!

Głośne echo kichania usłyszała dziewczynka o imieniu Eliza. Mieszkała z rodzicami w dolinie, pod najwyższą górą, w której schował się smok Spoko.

Dziewczynka chciała poznać źródło tego głośnego i tajemniczego dźwięku, ale nie mogła wyjść z domu. Była przykuta do łóżka, tak jak Spoko do swojej jaskini. Tak różni od siebie, a łączyła ich ważna emocja: smutek. W tym samym czasie, wpatrują się w gwiazdy na nocnym niebie i szukają tej, która świeci dla nich, najmocniej.

Rodzice Elizy nie chcieli jej wypuszczać na zewnątrz, w obawie przed nagłą utratą przytomności przez córkę. Była osłabiona poważną chorobą. Jej organizm potrzebował nowego serca. Eliza choć była jeszcze kilkuletnią dziewczynką, miała bardzo zmęczone serce. Do tego pojawił się światłowstręt, więc najchętniej bawiła się w nocy, po ciemku.

Eliza nie rozumiała, dlaczego tak bardzo jest schorowana, skoro ma siedem a nie siedemdziesiąt lat! Teraz jednak zamartwiała się tym przerażającym dźwiękiem. Nikt go nie słyszał, oprócz Elizy. Pomyślała, że ten dźwięk poprowadzi ją w szczególne miejsce, ale jak miała się ruszyć? Leżąc przy otwartym oknie czekała na przylot jej przyjaciela ślepowrona Sławka, który zawsze przynosił nowiny z lasu. No tak, trzeba dodać, że Eliza potrafiła rozmawiać z ptakami, lisami, kotami i psami… nawet z mrówkami i kretami. Prawdopodobnie z każdym zwierzęciem potrafiła rozmawiać! Niesamowite, ale prawdziwe.

 

Popołudniu przyleciał ślepowron Sławek i zdał relacje, co widział i słyszał w pobliskich górach. Okazało się, że ten dźwięk, który słyszy Eliza wydostaje się z jaskini, w górach! Prawdopodobnie mieszka tam wielkie zwierzę, potężne. Może niedźwiedź albo wilk?

Tego jej przyjaciel Sławek nie wiedział, ale słyszał od wiewiórki Izy, że zwierzę w jaskini bardzo się męczy, i być może jest bardzo chore.

Dziewczynka się zmartwiła, i zaraz potem przyrzekła sobie, że musi się dowiedzieć, co dolega tajemniczemu zwierzęciu. Nic ją nie powstrzyma, nawet jej własna choroba!

 

 

 

 

 

Pomaganie jest spoko, bo daje nam siłę sprawczą. Sam/a się przekonaj- zachęcam do rejestracji  DKMS (to nic nie kosztuje, a ludzkie życie ratuje!):

https://www.dkms.pl/dzialaj/wirtualne-dni-dawcy/hej-dobry-czlowieku

Z mocnymi 'przytulasami’!

 

~Ciocia Leosia

Facebook

Dodaj komentarz

Krótko o mnie

Mój pseudonim literacki Ciocia Leosia zainspirował mnie do działania pod tą nazwą w świecie wirtualnym.  Piszę i ćwiczę, to moje działania na rzecz dobrego samopoczucia. 

Najnowsze posty

Bajka na halloween

Bajka na Halloween dla dzieci.